W sylwester Chiny poinformowały Światową Organizację Zdrowia o szeregu przypadków podobnych do zapalenia płuc w Wuhan.
Niewielu z handlowców na Wall Street słyszało o tym 11-milionowym mieście leżącym nad brzegiem rzeki Jangcy. Miesiąc później dowiedzą się wiele o Wuhan.

Po trzech miesiącach zlokalizowany problem zdrowotny przerodził się w pandemię. Globalna gospodarka jest w stanie paraliżu i zadawane są pytania, czy globalny kapitalizm znów będzie taki sam.

Ludzie myśleli, że to będzie ostatnia rzecz, która nas dopadnie.

Jednak tak się stało, a przerażającym liczbom zdrowotnym towarzyszyły niektóre przerażające liczby ekonomiczne. Upadek był natychmiastowy, szybszy niż podczas Wielkiego Kryzysu. Jeszcze w połowie marca około 200 000 Amerykanów co tydzień składało wnioski o bezrobocie. W ostatnim tygodniu marca liczba ta wzrosła do ponad 3 milionów, aw następnym tygodniu wzrosła do 6 648 000.

Jeśli Europa nie podejmie tego bezprecedensowego wyzwania, cała europejska struktura straci rację bytu. Jesteśmy w krytycznym punkcie historii Europy.

W 2020 r. Podwójny charakter kryzysu – globalna pandemia wraz z załamaniem gospodarczym – znacznie komplikuje sytuację.

Potrzebujemy liderów, którzy spotkają się i powiedzą, że współpraca międzynarodowa ma znaczenie, aby rozwiązać zarówno globalny problem medyczny, jak i ekonomiczny.

W tym kontekście plany stymulacyjne opracowane przez rządy – a jest ich mnóstwo – są drogimi inicjatywami, a nie lekarstwem. Ale dla wielu wciąż nie wystarczy i przy braku mało dowodów na to, jak długo będzie obowiązywać blokada.

Zadłużenie ma wzrosnąć do poziomów zwykle obserwowanych tylko w czasie wojny: 100% produktu krajowego brutto, być może wyższe, w zależności od długości blokady.

Eksperci rynku pracy przewidują, że prawie jedna trzecia Amerykanów skończy bez pracy, gorzej niż na początku lat 30. XX wieku.

Rządy mówią, że toczą wojnę przeciwko Covidowi-19, ale metafora nie jest całkiem słuszna. W czasie wojny gospodarki starają się zapewnić sprzęt wojskowy niezbędny do zwycięstwa. Tym razem sklepy, restauracje, siłownie, hotele, bary, kawiarnie zostały zamknięte, ponieważ ludzie zostali pouczeni, aby pozostać w domu. Wielkie wydarzenia sportowe – Wimbledon, mistrzowie, olimpiada – zostały odwołane. Prognozy zbliżającego się spadku produkcji są coraz większe.

Poczucie nierzeczywistości pogłębia szybkość, z jaką rozwija się kryzys.

W połowie stycznia Światowe Forum Ekonomiczne, organ, który organizuje coroczny sklep światowej elity w Davos, wydał swój roczny raport na temat globalnego ryzyka.

Pięć najważniejszych obaw w ciągu następnej dekady, jak sugeruje dokument, dotyczyło środowiska: możliwość globalnej pandemii nie zarejestrowała się, chociaż pod koniec stycznia odnotowano kilka przypadków Covid-19 w Europie.

Do końca stycznia założenie na rynkach finansowych było takie, że nie trzeba było panikować, ponieważ obecny wybuch koronawirusa okazałby się nie bardziej poważny niż poprzednie przerażenia zdrowotne, takie jak Sars na początku 2000 roku.

Akcje odnotowały największy kwartalny spadek od czasu kryzysu finansowego w 2008 roku.

W miarę jak zbliża się setny dzień Covid-19, skoordynowane działania banków centralnych nieco uspokoiły rynki, a teraz uwaga skupia się na dwóch pytaniach: jak duże będą szkody gospodarcze; i jak długo kraje będą nadal zamknięte?

We wczesnych stadiach paniki na rynku – od końca lutego do początku marca – założono, że ból będzie intensywny, ale stosunkowo krótki. Aktywność spadłaby, ale równie szybko odbiła się. To jednak zakładało, że blokady będą miały charakter tymczasowy i że nie zostaną wyrządzone żadne rzeczywiste trwałe szkody.

Szanse na recesję w kształcie litery V wydają się mniej prawdopodobne. Nawet z niewielkiej ilości dostępnych danych jest oczywiste, że gospodarki znajdują się w środku rozpadu niespotykanego w dzisiejszych czasach.

Chiny wychodzą z blokady, a niektóre kraje europejskie, takie jak Austria, planują zrobić to samo, ale nadal obowiązują ograniczenia, a nastroje konsumentów pozostają ostrożne. Prognozy zaczęły mówić o gwałtownym spowolnieniu, po którym następuje powolne – i być może nierównomierne – ożywienie.

To wygląda na bardziej prawdopodobne. Rządy będą uważały na powrót wirusa. Konsumenci i firmy będą potrzebować czasu, aby przezwyciężyć szok. Minie trochę czasu, zanim wiele osób poczuje się bezpiecznie podróżować za granicę. Mogą też nastąpić głębsze zmiany: więcej pracy z domu itd…

 

 

materace